Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Dla kogo pracuje człowiek?

prof. dr hab. Arkadiusz Sobczyk

Wydział Prawa i Administracji UJ, Katedra Prawa Pracy i Polityki Społecznej

Pytania zadane przez inicjatorów dyskusji skierowane do prawnika, a w szczególności do prawnika zajmującego prawem pracy uruchamiają dziesiątki wątków. Ich rozwijanie nie ma jednak w tej konkretnej dyskusji sensu. Nie dość, że grodzi nadmierną obszernością wypowiedzi, nie dość, że szybko stałoby się nieczytelne, to najprawdopodobniej zakończyłoby się brakiem konkluzji. 

Wydaje się jednak, że pewną wartość w dyskusji może być próba odpowiedzi na pytanie dla kogo pracuje człowiek? Przy czym chodzi o próbę udzielenia odpowiedzi w oparciu o wnioski płynące z analizy systemu prawa, a nie w oparciu o rozważania filozoficzne. Choć rozumowanie to ostatecznie będzie filozoficzne, albowiem normy prawne powstały na skutek mniej lub bardziej uświadomionych założeń aksjologicznych, których dokonał prawodawca. Odpowiedź na powyższe pytanie ma znaczenie dla naszej dyskusji o tyle, że wprowadzi istotne dla interpretacji prawa akcenty.

Dla kogo więc – według prawa - pracuje człowiek? Konsekwentnie, dla kogo pracuje lekarz lub inny pracownik służby zdrowia. Powyższe pytanie można uzupełnić o inne, a mianowicie takie, czy człowiek ma obowiązek pracować? Pytania te odnoszą się zarówno do osób zatrudnionych jak i niezatrudnionych, zarówno tych, którzy zarobkują jak i osób zajmujących wychowaniem lub opieką. Ostatecznie pojęcie pracy nie ogranicza się przecież do wysiłku pracowników. 

Jednak naszą krótką analizę zaczniemy od polskiego prawa pracy dlatego, że tylko ono reguluje wprost kwestie pracy. Możemy jednak przyjąć, że wnioski jakie płyną z analizy kodeksu pracy możemy odnosić także do innych osób pracujących, zarówno w celach zarobkowych jak i innych.  

Polskie prawo pracy – a ową polskość bardzo silnie akceptuję – chce nam powiedzieć, że każdy pracuje dla siebie. Nie czyni tego oczywiście wprost. Czyni to w kluczowej dla prawa pracy definicji stosunku pracy z której wynika, że „pracownik pracuje na rzecz pracodawcy”1. Ujmując rzecz inaczej, pracownik pracuje dla innego człowieka lub dla innej konkretnej grupy osób (akcjonariuszy, udziałowców). Pracuje dla tych, którzy płacą. Pracownik sprzedaje więc pracę, co w istocie oznacza, że sprzedaje siebie. Lekarz nie pracuje więc dla pacjentów. Pracuje dla szpitala. A jeśli jest samozatrudniony, to pracuje dla siebie. A skoro tak, to relacja między lekarzem a pacjentem ma albo charakter pośredni (pośrednikiem jest pracodawca) albo ma wymiar kontraktowy (w przypadku praktyki prowadzonej indywidualnie). 

Problem w tym, że w wielu krajach prawo pracy pojmuje zatrudnienie inaczej. Definiując  zatrudnienia nie wskazuje się bowiem tego, dla kogo pracownik pracuje. Ogranicza się do tego, że pracownik pracuje pod kierownictwem pracodawcy. Powyższe sugeruje, że fakt bycia zatrudnionym wcale nie oznacza, że pracownik pracuje dla pracodawcy. Oznacza tylko tyle, że ten ostatni pracę organizuje, ale wcale nie jest lub nie musi być jej odbiorcą. 

Powyższa uwaga jest kluczowa dla wielu fundamentalnych pytań dla prawa pracy. W szczególności pozwala na zrozumienie istoty stwierdzenia, że praca nie jest towarem. Dla nas jednak stwarza przestrzeń do ważnego dla tej dyskusji pytania o to, dla kogo człowiek pracuje? Skoro bowiem niekoniecznie pracuje dla pracodawcy, to w takim razie być może pracuje tylko „dla siebie”? 

W tym miejscu dotykamy jednego z często występujących błędów w dyskusji na temat prawa. Ów błąd polega na tym, że mamy trudność w akceptacji tego, że realizacja interesów indywidualnych wcale nie oznacza, że równocześnie nie realizujemy celów składających na dobro wspólne. Ujmując rzecz konkretnie, zdanie o treści „pracuję dla siebie” nie oznacza, że fałszywe jest zdanie o treści „pracuję dla dobra wspólnego, czyli pracuję dla wszystkich”. Wtórne jest przy tym, że świadomość człowieka jest często, a może najczęściej tak egoistyczna, że widzi on w swojej pracy wyłącznie interes własny. Ostatecznie bowiem prawo dopuszcza możliwość wykonywania takiej pracy, która jest społecznie użyteczna, co nie zawsze oznacza, że jest społecznie optymalna. 

Dlatego prawdziwe jest zdanie o treści „każda praca legalna służy wszystkim”. I nie chodzi tu jedynie o pracowników służby zdrowia, gdzie już zwrot „służba zdrowia” eksponuje relację do całego społeczeństwa a nie do jednostek. Pandemia ukazała  nieoczywisty na co dzień społeczny wymiar pracy w zawodach sprzedawców, doręczycieli, kierowców itd. Załamanie systemu produkcji ukazało, że rzekoma aktywność indywidualna jest zawsze społecznie uwikłana. Że własność jest wprawdzie prywatna, ale aktywność gospodarcza jest elementem organizacji społeczeństwa. Z tego powodu państwo łoży ogromne kwoty na przedsiębiorstwa „prywatne”, bo doskonale widać, że są one elementem tkanki społecznej. Z tego powodu państwo kształci za darmo pracowników. Z tego powodu inwestujemy z podatków w infrastrukturę, dzięki której przedsiębiorstwa mogą się rozwijać.  

Odnalezienie relacji między pracującym a społeczeństwem, między pracą a dobrem wspólnym być może wniesie wkład w naszą dyskusję. Przede wszystkim pozwala na powrót do rozmowy o etosie pracy. Przestaje być aktualne zdanie o treści „jaka płaca taka praca”. Praca musi być bowiem zawsze wykonana dobrze. Pracuję bowiem nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Ostatecznie jednak znów dla siebie. System oparty na etosie oznacza bowiem tyle, że inni pracują także dla mnie. 

A przechodząc do naszej dyskusji, pozwala powiedzieć, że dylemat o treści „narażenie siebie w celu pomocy innemu” odnosi się do wykładni prawa, a nie tylko do moralności. Zgodnie bowiem z art., 82 Konstytucji, wszyscy mamy obowiązek troszczyć się o dobro wspólne. Oznacza więc co najmniej tyle, że określony i racjonalny stopień narażenia jest obowiązkiem prawnym osób zatrudnionych w służbie zdrowia. Zupełnie osobną kwestią i na odrębną analizę jest pytanie o to, jak owe granice wyznaczyć. 
 

[1] Art. 22. § 1. Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem.

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wróć do: